Podobno choinka może stać aż do 2 lutego, więc post wciąż w klimacie świątecznym
Pod koniec roku wybraliśmy się do Szczecina. Na dobry początek, by podnieść morale po długiej podróży, wpadliśmy na kultowy „Pasztecik”. Po kawie byliśmy już gotowi na podbój „Jarmarku Bożonarodzeniowego”.
W przeciwieństwie do mocno skomercjalizowanych kiermaszów w innych miastach, tutaj czuć było powiew regionalnych smaków. Wpadły też nowe kubeczki do naszej kolekcji
Bardzo pozytywne zaskoczenie – gorąco polecam odwiedzić w tym roku!
Dalsza część dnia to spacer po mieście i wizyta w Zamku Książąt Pomorskich. Panorama Szczecina z Wieży Dzwonów robi ogromne wrażenie. Widać z niej nabrzeże, po którym oprowadził nas sam Krzysztof Jarzyna
Podpowiedział, gdzie znajdziemy Paprykarz Szczeciński, a portowe, kolorowo oświetlone dinozaury wyraźnie wskazywały nam jakiś kierunek.
Okazało się, że zaprosiły nas do minibrowaru Wyszak, gdzie w XVw piwnicy nabraliśmy sił na kolejną porcję kroków. Wieczorny spacer po szczecińskiej starówce to coś, co z pewnością chętnie powtórzę.
Na koniec rzuciliśmy okiem na Morskie Centrum Nauki – już z zewnątrz robi niesamowite wrażenie, więc wpisujemy je na listę do odwiedzenia. Szczecin okazał się świetnym miejscem na taką wycieczkę, a dobre połączenie kolejowe daje nadzieję, że uda się wrócić tu latem – może nawet na rowerowy wypad w okolice Puszczy Bukowej?
























