Podobno choinka może stać aż do 2 lutego, więc post wciąż w klimacie świątecznym 😃 Pod koniec roku wybraliśmy się do Szczecina. Na dobry początek, by podnieść morale po długiej podróży, wpadliśmy na kultowy „Pasztecik”. Po kawie byliśmy już gotowi na podbój „Jarmarku Bożonarodzeniowego”.

W przeciwieństwie do mocno skomercjalizowanych kiermaszów w innych miastach, tutaj czuć było powiew regionalnych smaków. Wpadły też nowe kubeczki do naszej kolekcji 😊 Bardzo pozytywne zaskoczenie – gorąco polecam odwiedzić w tym roku!

Dalsza część dnia to spacer po mieście i wizyta w Zamku Książąt Pomorskich. Panorama Szczecina z Wieży Dzwonów robi ogromne wrażenie. Widać z niej nabrzeże, po którym oprowadził nas sam Krzysztof Jarzyna 😉 Podpowiedział, gdzie znajdziemy Paprykarz Szczeciński, a portowe, kolorowo oświetlone dinozaury wyraźnie wskazywały nam jakiś kierunek.

Okazało się, że zaprosiły nas do minibrowaru Wyszak, gdzie w XVw piwnicy nabraliśmy sił na kolejną porcję kroków. Wieczorny spacer po szczecińskiej starówce to coś, co z pewnością chętnie powtórzę.

Na koniec rzuciliśmy okiem na Morskie Centrum Nauki – już z zewnątrz robi niesamowite wrażenie, więc wpisujemy je na listę do odwiedzenia. Szczecin okazał się świetnym miejscem na taką wycieczkę, a dobre połączenie kolejowe daje nadzieję, że uda się wrócić tu latem – może nawet na rowerowy wypad w okolice Puszczy Bukowej?