Czy da się w 9 dni pokonać ponad 600 kilometrów i 10 000 metrów podjazdów… i wciąż się uśmiechać? ![]()
Okazuje się, że tak — zwłaszcza gdy po drodze czeka na Ciebie Serbia, kraj serpentyn, gór, rakiji i ludzi, którzy potrafią zatrzymać Cię na pogawędkę, nawet jeśli właśnie wjeżdżasz na przełęcz.
Zapraszam na slajdowisko z rowerowej wyprawy przez zachodnią Serbię — krainę dzikiej przyrody, pustych dróg, serdecznych gospodarzy i niekończących się podjazdów, które – zamiast zniechęcać – wyzwalają czystą serotoninę.
Będzie o:
serpentynach, które nigdy się nie kończą,
logistyce podróży w rejon, do którego pociąg jedzie szybciej niż Ty wpychasz rower pod górę,
o walce z własnymi słabościami i o tym, jak pięknie smakuje zmęczenie,
i o radości z bycia w drodze – tej przez góry i tej przez życie.
Przyjdź, posłuchaj, pośmiej się i zobacz, jak wygląda szczęście mierzone w metrach przewyższeń.
Rower i Serbia: Serpentyny & Serotonina
14 listopada (piątek), godz. 19:30
Fabryka Dzika, Pabianice ul. Mariańska 5
Prosimy zabrać obuwie na zmianę
Wstęp wolny
Spotkanie potrwa ok 60 min.




