Dzień nie nastrajał do rowerowych wyczynów jednakże skoro i tak już wszyscy wstaliśmy to szkoda było marnować czas na zaklinanie się „że ja w deszczu nie jeżdżę”. Dwie dojazdówki, mały deszczyk i już „gościmy” się w „Fabrykancie” do Skierniewic. Na początku małe logistyczne zadanie polegające na zbudowaniu piramidy z rowerów, a potem pyszny deserek by Martula Kitchen!

W Skierniewicach wita nas sam Wokulski, który tym razem nie rzuca się na tory. Czuć jednak, że na nasz widok chciałby wziąć nogi za pas i umykać, czym prędzej do Warszawy – nie zdążył 😂 My tymczasem ruszamy na keszerski podbój tego pięknego miasta. – Gwoli wyjaśnienia „keszerski” to pomysł jak zrobić 36km rowerem w nieco ponad 8h i mieć mało czasu na odpoczynki – taki bike orient gdzie przedmiotem pożądania są pochowane tu i ówdzie małe pudełka śniadaniowe zawierające niestrawny ołówek z kawałkiem papieru. Zdecydowanie „niewidoczne” dla zwykłych ludzi 😎

Jeszcze przed poranną kawą znajdujemy czas na wizytę w prymasowskim zespole pałacowo parkowym i u prof. Pieniążka – autora rewolucji w polskim sadownictwie. Po drodze był także czas na małą poranną zaprawę na siłce. 💪💪Wreszcie też, pogoda postanowiła ukazać nam swoje słoneczne oblicze 🌞 Cudownie, tym bardziej, że w planach była wizyta nad zalewem. W poszukiwaniu „keszy” zapędzamy się w jakieś pomilitarne miejsca, o co w sumie w Skierniewicach nie trudno 😜☠️💀😬 Jednak najciekawszym znaleziskiem był zestaw pisemek „KARP”. Chyba nie chcę wiedzieć, co też wyrabiają pod mostem lokalni wędkarze 😂Połowa dnia to czas na małe, co nieco 🍔🍟🌭🍑🍉🍊🍒🍓🍋 by odbudować straty energii i sesja z małymi towarzyszami naszej podróży, którzy nagle opanowali nasz stół.Wreszcie też nadszedł czas na zwolnienie tempa i aktywny wypoczynek. Zajęcia na basenie – dziewczyny ćwiczyły na sucho, rowerki wodne – paaaaaanie w prawo, wspinaczkę po drzewach i … wizytę na poligonie. Po zajęciach strzeleckich, gdzie głównie znów trafialiśmy w tajemnicze pudełka mogące pomieścić śniadanie … i nie tylko … :> kątem oka zauważamy zestaw oponek, koło których nie sposób było przejechać obojętnie 😍Skierniewice przetrwały najazd! Dzień skończyliśmy występem na deskach pięknego óckiego dworca kolejowego. Podsumowując na koncie Kręć Kilometry – Pabianice ląduje 3 razy po 67km #kręćkilometry #kręćkilometrydlapabianic

Jeździmy, nie śpimy PGR – Pabianicka Grupa Rowerowa zawsze orze i w każdej pogodzie! 🚴‍♂️🚴‍♀️🚵‍♂️🚵‍♀️ od dziś kręcimy też dla Kręć kilometry razem z Pabianickimi Harcerzami.